W świetle interpretacji, którą Nowy Testament już sugeruje i którą Ojcowie Kościoła (czyli wielcy teologowie pierwszych wieków) rozwinęli, każdy Psalm może być uważany jako proroctwo, które mówi o Chrystusie, albo jako modlitwa, którą Chrystus adresuje do swojego Ojca, albo jako modlitwa, którą Kościół lub wierny adresuje do Chrystusa. Często zresztą te aspekty na siebie się nakładają i wzajemnie pokrywają. Stało się zatem rzeczą naturalną, że Psałterz stanie się księgą modlitw par excellence Kościoła.
W poniższym tekście staramy się odnosić do przykładów życia modlitwy, pozostawionych właśnie przez tzw. Ojców Kościoła, czyli tych, którzy sami głęboko doświadczyli Boga w ich życiu, byli autorami wielu tekstów teologicznych i ascetycznych (odnoszących się do życia duchowego), a nade wszystko dali głębokie świadectwo życia zbudowanego na fundamencie relacji z Bogiem żywym. Autorzy, do których będziemy się odwoływali, żyli jak wspomniano w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, najczęściej w jego części wschodniej, będącej wtedy szczególnie żywym środowiskiem kościelnym.
Recytacja ciągła Psałterza.
Tradycja stawia nas w obecności różnych sposobów używania Psalmów: recytacji ciągłej (następujących po sobie Psalmów) oraz wyboru wersetów zaadaptowanych do różnych okoliczności szczególnych. Forma pierwsza dotyczy lektury lub recytacji Psalmów, zachowując ich porządek numeryczny. To typ recytacji, który przewidywały dawne porządki liturgiczne.
Ale taka recytacja była używana także w modlitwie indywidualnej i liczne świadectwa ukazują nam ludzi Bożych, którzy poświęcali dużą część ich nocy i dni takiej lekturze Psałterza.
Przykładów dostarczają opowieści o tzw. Starcach, czyli szczególnie oddanych modlitwie osobach, przede wszystkim z Kościoła Wschodniego pierwszych wieków (mówi się o niektórych z nich, używając tytułu Abba).
Jeden z najbardziej szczególnych przykładów jest nam dany w tzw. Przemowie o Abba Filemonie, zawarty w Filokaliach (zbiór tekstów o życiu duchowym, przede wszystkim z Kościołów Wschodnich). Tenże Abba nocą modlił się spokojnie Psalmami, recytując cały Psałterz wraz z pieśniami i fragmentem Ewangelii. Pozostały czas, siedząc, powtarzał: Panie, zmiłuj się i robił to tak długo, aż nie mógł wymówić żadnych słów. Potem zasypiał na krótko, by przed świtem ponownie powrócić do recytacji Psalmów. Tak czynił każdego dnia, mówią wspomnienia o nim, ale podobna praktyka była bliska wszystkim tym, którzy szczególny nacisk kładli w ich życiu na modlitwę. Kiedy pewnego dnia Filemon został zapytany dlaczego spośród całego Pisma Świętego znajduje tyle upodobania w Psalmach i dlaczego recytacja ich przypominała u niego rozmowę z kimś, ten odpowiedział: „Potwierdzam ci moje dziecko, że Bóg wycisnął siłę Psalmów w mojej ubogiej duszy, jak (uczynił to) dla Proroka Dawida. Ponieważ Psalmy zawierają całe boskie Pismo”.
Taka lektura ciągła Psalmów zakorzeniona jest w samej tradycji żydowskiej, która uznała, że pogrupowanie i porządek Psalmów, daleki od bycia arbitralnym, podążał za postępem dość rygorystycznym, określającym postęp w modlitwie, podążający z określonym porządkiem w nauczaniu proponowanym przez Psalmy.
Hilary z Poitiers (kolejna ważna osoba pierwszych wieków Kościoła, ur. ok. 315 r., zm. 367 r.), przywiązując się do podziału 150 Psalmów w trzy serie po 50, stwierdza, że wszystkie zdążają do tego samego celu, którym jest poznanie Chrystusa i Jego dzieła zbawienia, ale każda ma swój charakter szczególny: pierwsza dotyczy naszego uwolnienia z grzechu, druga naucza uzdrowienia przez praktykę cnót, trzecia pozwala poczuć egzaltację człowieka po jego śmierci.
Grzegorz z Nyssy (ur. ok. 335, zm. między 394-395 r.), który podążał za podziałem Psalmów na pięć ksiąg, widzi w porządku Psalmów znaczące następstwo, przez które, od Psalmu 1 do Psalmu 150, jesteśmy prowadzeni jak za rękę od początku życia duchowego aż do jego szczytu, którym jest uczestnictwo w błogosławieństwie, w znaczeniu absolutnym, czyli Boga samego. Lepiej, według Grzegorza, tradycyjny podział Psałterza na pięć części podaje strukturę w pięciu stopniach dla tego stopniowego wzrastania ku błogosławieństwu.
Oczywiście, mamy świadomość, że ustanowienie takich mechanizmów wprzęga nieuniknienie, w szczegółach, pewne elementy nieco „sztuczne”, ale jest faktem, że prosta lektura ciągła Psałterza czyni dogodnie wrażliwym na postęp duchowy, który w całości odpowiada właśnie kierunkowi, ruchowi, który Ojcowie w nich zauważyli.
Modlitwa Psalmami i wybrane wersety.
Aby być przynoszącą owoce, recytacja ciągła Psalmów zakłada dogłębną znajomość Pisma świętego, która zawsze była cechą środowisk zaangażowanych w życie duchowe. Dlatego też, do użytku „popularnego” zgromadzeń kościelnych, chętnie przygotowywano wybory Psalmów w zależności od godziny.
Dla przykładu były to Psalmy 148, 149 i 150 do modlitwy porannej, Psalm 140 na wieczór, Psalm 50 w różnych okolicznościach lub świętach liturgicznych.
Podobnie, w modlitwie osobistej, jest możliwym odnosić się do różnych Psalmów, w zależności od potrzeb chwili. Atanazy Aleksandryjski (ur. ok. 295 r., zm. 373 r.), w swoim Liście do Marcelina tworzy długi katalog Psalmów, sklasyfikowanych zgodnie z odpowiadającym ich podmiotem.
Innym jeszcze sposobem używania Psalmów jest wykorzystanie wybranych wersetów lub grup wersetów, odpowiedzi, które wypełniają modlitwę. W modlitwie osobistej wybór wersetów będzie wynikał z potrzeb duszy, natury pokus do zwyciężenia lub sentymentów do wyrażenia.
Psalmy i modlitwa tzw. monologiczna.
Odnoszenie się do wybranych wersetów Psalmów stawia nas na drodze tego, co Ojcowie nazywają „modlitwą monologiczną”, lub modlitwą uczynioną z jednego słowa, jednej krótkiej frazy, bardzo często powtarzanej. Jan Kasjan (ur. ok. 360 r., zm. ok. 435 r.), który jest pierwszym wyjaśniającym tę praktykę (dotąd elitarną), daje precyzyjnie jako formułę tej modlitwy werset psalmiczny Psalmu 69, gdzie znajdujemy prośbę, by Bóg pomógł nam, pośpieszył nam na ratunek. Widzi on w częstym powtarzaniu tego wersetu cudowny instrument oczyszczenia wewnętrznego, rodzaj modlitwy skutecznej dzięki Bogu samemu, zdolny do sprowadzenia na duszę wylanie najwyższych darów kontemplacji.
Tekst, o którym już wspomnieliśmy wyżej, z życia Abba Filemona, jest świadkiem analogicznego zwyczaju, który tak mocno naznaczył liturgię Kościoła Wschodniego, czyli słowa „Panie zmiłuj się”, wielokrotnie powtarzane. Ale przecież „Panie zmiłuj się” jest motywem głównym Psalmów!…
To, co jest tutaj godne szczególnego podkreślenia, a na co w sposób szczególny kładą akcent Ojcowie pierwszych wieków, zwłaszcza Kościoła Wschodniego, to poddanie się przemianie przez Słowo - powtarzane wielokrotnie - Psalmów lub przez nie inspirowane.
Temu Słowu Ojcowie przypisują szczególną moc tworzenia nowej rzeczywistości wewnętrznej w duszy osoby wierzącej, celowo trzymając „na dystans” jej osobiste pragnienia osiągania sukcesu wysiłkiem własnych refleksji, bądź emocji towarzyszących praktyce modlitwy. Jest to swoiste nauczanie praktycznego działania Bożej łaski, która działa poprzez Słowo i w wyniku Słowa.
W naszej współczesnej rzeczywistości chrześcijańskiej, zwłaszcza protestanckiej, tak skoncentrowanej na wielosłowiu w modlitwach wypowiadanych podczas zgromadzeń, nabożeństw, przez liderów naszych wspólnot, czy samych wiernych, odniesienie do Słowa obiektywnego, jako nie tylko centrum, ale i treści modlitwy zbiorowej i osobistej, powinno być szczególnie ważne.
Słowo (tutaj Psalmów) winno zająć miejsce nie do końca czasem szczęśliwej twórczości naszych wspólnot, głęboko przekonanych że długość, złożoność, czy „moc dźwięku” dadzą modlitwie zgromadzenia odpowiednią wagę, zachęcając także do modlitwy indywidualnej w sposób szczególnie odpowiedni.
Pismo daje przykłady korygujące takie myślenie, pierwsi chrześcijanie byli o tym głęboko przekonani, dlatego też pozwoliliśmy sobie tak często odwoływać w naszej refleksji do ich świadectw, dalekich od „medialności”, ale witalnych dla tego, co najważniejsze: życie z Bogiem żywym.
Tomasz Pieczko