Vul hier uw eigen inhoud in.
Katechizm Heidelberski, znakomity tekst, ujmujący w sposób bardzo czytelny główne prawdy wiary chrześcijańskiej, w pytaniu 21 stawia kwestię: Czym jest prawdziwa wiara.
I odpowiada:” To nie tylko wiedza pewna, dzięki której uznaję za prawdę wszystko to, co Bóg objawił w swoim Słowie (Jk 1,18), ale też ufność całym sercem (Rz 4,16 i n.; 5,1), którą wzbudza we mnie Duch Święty (2 Kor 4,13; Ef 2,8 i n.; Mt 16,17; Flp 1,19) przez Ewangelię (Rz 1,16; 10,17) i przez którą jestem upewniony, że nie tylko inni, ale także i ja otrzymałem od Boga odpuszczenie grzechów, sprawiedliwość i szczęście wieczne (Hbr 11,7-10; Rz 1,16), a wszystko to wyłącznie z Jego łaski, jedynie dzięki zasłudze Jezusa Chrystusa (Ef 2,7-9; Rz 3,24 i n.; Ga 2,16)”.
Kwestia prawdziwości wiary jest tutaj osadzona w głoszonej Ewangelii. Spróbujmy temat ten rozważyć.
Jeżeli wiara chrześcijańska jest darem Bożym (a jest ona prawdziwym cudem), to jest nim dlatego, że nie jest ona możliwa, jak tylko z powodu i za przyczyną głoszenia Ewangelii. A także dlatego, że to głoszenie jest darem i cudem bez ustanku odnawianym.
Nie musimy poszukiwać innego daru Bożego i innego cudu, jak tylko tego, którym jest głoszenie Jezusa Chrystusa i moc tego głoszenia.
Nie musimy wznosić się do niebios, aby dotrzeć do źródeł wiary, czy też, jeśli już tam się „wznosimy”, to przez i dzięki głoszeniu Ewangelii.
Bóg także nie musi „zstępować” dzisiaj, każdorazowo, w jakiś szczególny sposób, do każdego z nas, aby dać nam wiarę.
W Chrystusie już raz zstąpił do nas, uczynił się na zawsze Emanuelem, Bogiem z nami.
Także dzisiaj, nie zstępuje do nas inaczej, jak tylko przez głoszenie Ewangelii, która otrzymuje moc przez Ducha Świętego.
Nasze nawrócenie, to znaczy radykalna zmiana kierunku naszej wiary, aby z wiary „świeckiej” stała się wiarą chrześcijańską, abyśmy odwrócili się od naszych idoli i abyśmy zwrócili się do Boga żywego, zgodnie z regułą ogólną nie ma innej przyczyny, jak głoszenie Słowa (por. Jana 12,48-49).
Dzieje się tak, ponieważ głoszenie Ewangelii jest mocne, ma moc aby zmienić „ducha, który nas wypełnia” i przemienić nasze serce.
A przeto – pisze Apostoł Paweł - i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa (1 List do Tesaloniczan 2,13).
Wiara pochodzi z tego, co się słyszy. A słyszy się, kiedy Słowo Boże jest głoszone. A Słowo Boże nigdy nie jest głoszone, aby nie działo się to z łaski i miłosierdzia naszego Pana.
Musimy być pewni, że wszędzie, gdzie tylko Słowo Boże jest głoszone, tam jest wezwanie Boże, powołanie Boże, zaproszenie Boga skierowane do wszystkich: do wiary chrześcijańskiej i do życia wiecznego; że jest w tym wezwaniu oferowanym wszystkim obietnica odpuszczenia grzechów...
Kiedy Ewangelia jest głoszona w jakimś miejscu, nikt nie może wątpić, że Bóg wzywa go imiennie; nikt nie może wątpić, że Bóg chce, aby i on uwierzył.
Przez głoszenie Ewangelii, Bóg nie chce dać poznać swojej woli tylko kilku osobom, ale chce dać ją poznać wszystkim. On chce, aby wszyscy okazali skruchę i doszli do życia wiecznego.
Podobnie, jak Bóg działał w ludziach - przez słowo Apostołów - nazajutrz po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, podobnie i dzisiaj Bóg działa w nas tym samym słowem, które Bóg sam czyni skutecznym dzięki mocy Ducha Świętego.
Jego Słowo jest dynamiczne, żywe, mocne, przekonujące. Gdyż jak deszcz i śnieg – mówi Bóg - spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb, tak jest z Jego słowem, które wychodzi z Jego ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem (Izajasza 55,10-11).
Chrystus „zadomawia się” w naszej duszy, On sam Słowo głoszone potwierdzając. Nie znajduje On jednak miejsca w naszej duszy bez głoszenia Słowa.
Ponad 20 wieków historii chrześcijaństwa daje nam tego dowód: nie ma nawrócenia, nie ma wiary chrześcijańskiej tam, gdzie nie ma głoszenia Ewangelii - Słowa. Nikt nie może wierzyć w Tego, o którym nigdy nie usłyszał. Nie musimy poszukiwać jaka jest ukryta wola Boża, ale musimy słuchać i rozumieć Jego wolę objawioną w Biblii i głoszoną na całym świecie.
Dzisiaj także Bóg nie chce innego rodzaju dzieła i innych środków, aby dać się poznać ludziom i objawić im się.
Wiara nie pochodzi z tego, co sobie wyobrażamy lub przypuszczamy o Bogu. Pochodzi ona z tego, co słyszymy, kiedy jego Słowo jest wiernie głoszone.
Nie mówmy zatem: „Nie wiem, czy Bóg chce obdarzyć mnie wiarą”. On tego chce, ponieważ Jego Słowo jest mi głoszone i to Jego Słowo jest źródłem wszelkiej wiary.
Nie mówmy także: „Czy Bóg zechce wzmocnić moją wiarę?” On tego chce, ponieważ głoszenie Słowa dodaje sił i wzmacnia moją wiarę; ono nas uczy i koryguje, aby uczynić z nas chrześcijan w pełnym tego słowa znaczeniu.
Nie mówmy też: „Czy Bóg zechce mi wybaczyć grzechy?” Tak, On tego chce, ponieważ oferuje mi to wybaczenie w głoszeniu Ewangelii.
Czy możemy powiedzieć: „Oby Bóg dał mi pewność mojego zbawienia?!” Pamiętajmy, że On chce, abyśmy – przez Jego Słowo – pozostawali w Chrystusie i aby Chrystus w nas mieszkał.
Nie możemy zatem pozwalać sobie na mówienie, że być może przyjdzie moment, że Bóg pozwoli mi się usłyszeć i że mnie nawróci, ponieważ ten moment już nadszedł, ponieważ Bóg daje się usłyszeć w głoszeniu swego Słowa, głoszonego nam wszystkim, bez wyjątku, a zatem także mnie samemu.
Co więc robić, już teraz, kiedy jesteśmy świadomi tylu faktów, aby Bóg nas nawrócił?
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko nawrócić się, będąc posłusznymi Jego Słowu i przyjmując wybaczenie, które jest nam ofiarowane.
Co czynić, aby Bóg przylgnął do nas? Możemy po prostu przylgnąć jeszcze mocniej do tego, co słyszymy, przyjąć jeszcze lepiej złożone nam obietnice. Musimy mieć także świadomość, że odrzucenie obietnic Bożych nie pozostawi nas w stanie „neutralnym”, ale odrzucając propozycje, więcej - obietnice Boże, ryzykujemy nasze zatracenie, gdyż nie przyjmujemy tego, co nam było obwieszczane.
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy (Hebrajczyków 11,1).
Nie mamy innej odpowiedzi na nasze pytania, na nasze wątpliwości. Nie mamy innego kierunku dla naszych działań, jak tylko słuchanie i przyjmowanie Słowa, które jest nam głoszone.
Nie zachęca się nas przecież do poznawania jakichś niezwykłych tajników woli Bożej, do praktykowania jakiejś przepełnionej niezwykłością „mistyki” tajemnej.
Nie! Mamy po prostu zaangażować się całym sercem w poznanie woli Bożej, tej która jest nam objawiona w Słowie; tej woli, której gwarancję prawdziwości daje Słowo.
Nasza wiara nie czerpie z żadnego innego źródła, jak tylko ze źródła Słowa.
Powtórzmy to po raz kolejny z całą mocą: wiara pochodzi z tego, co się słyszy, a słyszy się, kiedy Słowo Chrystusa jest głoszone, nauczane.
Źródło naszej wiary jest zatem tak blisko nas, moglibyśmy powiedzieć, że jest wręcz w zasięgu ręki: to słowo wiary, które jest nam głoszone.
Autor Listu do Hebrajczyków (12,25) pisze te szczególne słowa z całym przekonaniem, z całą powagą: Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba.
Marcin Luter, w swoim dziele „O wolności chrześcijanina” z 1520 roku pisał, że jedyna rzecz jest potrzebna do życia, sprawiedliwości i wolności chrześcijańskiej - nieskażone Słowo Boże, Ewangelia Chrystusowa, które mówi (Ewangelia Jana 11,25): „Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. I znowu: „Jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie" (Ewangelia Jana 8,36). I: "Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Ewangelia Mateusza 4,4).
To właśnie Słowo jest źródłem prawdziwej wiary. To Słowo jest kryterium oceny wiary.
Tomasz Pieczko