Świadectwo Patryk Kucaj

Wszystko poza Jezusem jest marnością. Przekonałem się o tym, gdy Bóg okazał mi ogromną łaskę radykalnie rozjaśniając otaczającą mnie ciemność, która dotychczas przysłaniała mi chwałę Bożą objawioną w obliczu Jezusa Chrystusa, mojego Pana.

Przez całe moje życie miałem niską samoocenę połączoną z poczuciem ogromnej pustki i braku radości w życiu, z czym ciężko było mi się pogodzić i z biegiem lat coraz bardziej próbowałem szukać szczęścia w grzesznych, czyli próżnych zajęciach.

Wychowałem się w rodzinie rzymskokatolickiej. Pamiętam jak od najwcześniejszych lat mojego dzieciństwa, moja mama starała się jak mogła, aby wychować mnie na „dobrego człowieka“. Uczono mnie od maleńkości, że bez Boga nic się w życiu nie układa i jako dziecko każdego ranka i wieczora odmawiałem z mamą formułki modlitewne.

Niezależnie jednak od starań mamy, nic poza Bogiem nie mogło być zdolnym do ujarzmienia moich grzesznych pragnień, przez które byłem napędzany do złego. Podobnie jak dla świni z natury bardziej atrakcyjne jest koryto z pomyjami, niż talerz z wysokiej klasy jedzeniem, podobnie dla mnie grzech był bardziej atrakcyjny od Boga. Zarówno świnia jak i człowiek ma wolę, tylko czy ludzka wola z natury pragnie tego co święte? Na swoim przykładzie przekonałem się, że nie. Ta moja „wolna“ wola zapoznawała i zaprzyjaźniała mnie z coraz to nowszymi grzechami, w których trwałem: Na początku będąc niedojrzałym dzieckiem były to bajki i gry komputerowe przepełnione przemocą, krwią i śmiercią; potem jako nastolatek zacząłem uzależniać się od alkoholu, imprez i pornografii; a będąc dorosłym i wciąż nienasyconym, do listy moich pomyj dodałem hazard, rozwiązłość seksualną i różne twarde narkotyki.

Skutkiem ubocznym tych wszystkich grzechów, a szczególnie brania narkotyków, były ciągle powtarzające się konflikty w rodzinie, depresje i coraz to większe poczucie winy ze względu na świadomość cierpiących przeze mnie bliskich mi osób.

Będąc złamanym na duchu i bezsilnym wobec silnych pokus do regularnego powtarzania tych samych niegodziwych czynów, zacząłem modlić się i wołać do Boga i szukałem pomocy w terapii od uzależnień, oraz w próbach zadośćuczynienia moich win wobec Boga między innymi przez uczęszczanie do kościoła, spowiedzi, czy modlitwy na różańcu.

Od tego czasu Bóg testował mnie na różne sposoby, a diabeł nie dawał za wygraną, gnębiąc mnie przez natrętne i coraz to bardziej kreatywne pokusy. Mógłbym wiele wymieniać z tego, co się w tym okresie działo, bo był to jeden wielki chaos, podczas którego traciłem wszelki grunt pod nogami, popadając w całkowitą rozpacz, zwątpienie i nędzę.

Mimo moich odtąd regularnych praktyk religijnych, dalej nie radziłem sobie z moimi grzechami i straciłem wszelką nadzieję, że Bóg mógłby mi wybaczyć, skoro i tak wcześniej czy później upadałem powtarzając te same grzechy, przez które byłem zniewolony.

Tak było do czasu aż poznałem prawdę, która mnie wyzwoliła (Ewangelia Jana 8:32) i uczyniła ze mnie nowe stworzenie (2 List do Koryntian 5:17), które odtąd brzydzi się pomyjami i szuka tego, co miłe w oczach Boga. Ostatecznie Bóg użył do tego kilku wersetów (List do Hebrajczyków 10:4-18), gdzie czytamy:

14 Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni. 15 Poświadcza nam to również Duch Święty; powiedziawszy bowiem: 16 Takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je, 17 dodaje: A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. 18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech.

Te wersety pozwoliły mi zrozumieć, że jest tylko jedna Osoba, która ma moc, aby zwalczyć i zgładzić moje grzechy i pojednać mnie z Bogiem Ojcem. Tą Osobą jest Syn Boży, Jezus Chrystus. On jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym ( 1 List św. Jana 5,20).

Na koniec, odnosząc się do pierwszego zdania tegoż świadectwa pragnę wyjaśnić, dlaczego napisałem, że: „Wszystko poza Jezusem jest marnością“. Otóż dlatego, że tylko On jest doskonały, święty, sprawiedliwy, bezgrzeszny i nienaganny, tak że tylko Jego doskonała ofiara złożona raz na krzyżu jako pełnia doskonałości za moje grzechy, była w stanie raz na zawsze je zgładzić i przebłagać moją winę przed Bogiem Ojcem, pojednując mnie z Nim przez krew Jego umiłowanego Syna, którą odkupił mnie na swoją własność, abym odtąd nie żył dla grzechu, ale dla Jezusa Chrystusa, mojego Pana i Zbawiciela.

4 Lecz gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg posłał swego Syna, zrodzonego z kobiety, zrodzonego pod prawem; 5 Aby wykupił tych, którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia.

6 A ponieważ jesteście synami, Bóg posłał do waszych serc Ducha swego Syna, wołającego: Abba, Ojcze! 7 Tak więc już nie jesteś sługą, ale synem, a jeśli synem, to i dziedzicem Bożym przez Chrystusa.

List do Galacjan 4:4-7

 

Możesz skontaktować się z nami, aby dalej rozmawiać

Chcę wiedzieć więcej